300 kilometrów na piechotę. Marszowe wyzwanie Marcina Sawickiego pod okiem Roberta Korzeniowskiego
Zaczęło się w Bieszczadach, a skończy się po 300 kilometrach i 30 dniach marszu. Marcin Sawicki, dziennikarz programu Dzień Dobry TVN spędzający większość dnia przy biurku, postanowił radykalnie zmienić swój tryb życia i przejść 300 km w 30 dni. Towarzyszyć mu w oraz wspierać w tym wyzwaniu będzie Robert i Justyna Korzeniowscy, założyciele Walking Lovers, inicjatywy której celem jest promowanie zdrowego trybu życia i zwiększenia aktywności fizycznej u Polaków.
Pierwsza część wyzwania rozegrała się w górach. Sawicki wraz z Robertem i Justyną Korzeniowskimi wyruszył w Bieszczady, pokonując górskie szlaki. Ale wyzwanie nie skończyło się wraz z powrotem do miasta.
Dziś Marcin zbiera kilometry wszędzie tam, gdzie wcześniej wsiadałby do samochodu albo metra. Idzie pieszo do pracy. Chodzi po zakupy. Spaceruje po okolicy. Zasada jest prosta: jeśli da się dojść, idzie.
"Chcę przejść 300 kilometrów i trochę nie mam pojęcia, jak się chodzi" przyznał na początku wyzwania. Spotkał się więc z Robertem Korzeniowskim, który od razu zabrał się do pomocy: poprawił jego postawę, ułożenie ciała i nawyk garbienia się. Technika marszu jest bowiem tak samo ważna jak technika w każdej innej dyscyplinie sportu. To nie jest zwykłe chodzenie, to umiejętność, którą trzeba świadomie kształtować.
Połowa za nim. Wyniki mówią same za siebie
Po 20 dniach Marcin ma za sobą już ponad połowę całej trasy. To efekt codziennej dyscypliny i konsekwencji: każdy kilometr się liczy, niezależnie od tego, czy pokonany w górach, czy na miejskim chodniku po drodze do biura.
Oprócz marszu Robert regularnie pracuje z Marcinem nad przygotowaniem fizycznym. Wspólnie ćwiczą, rozgrzewają się i dbają o właściwą regenerację. Korzeniowski przeprowadził też próbę kondycyjną na stadionie. Efekt? Dystans 1000 metrów pokonany przez Marcina w 6 minut i 52 sekundy, rekord życiowy dziennikarza.
Dlaczego marsz?
Marsz to jedna z najbardziej naturalnych form aktywności człowieka. Jest dostępny dla każdego i nie wymaga drogiego sprzętu ani specjalistycznego przygotowania. Wykonywany regularnie, w odpowiednim tempie i z właściwą techniką, daje znakomite efekty: poprawia wydolność układu krążenia, wzmacnia mięśnie, redukuje stres i poprawia jakość snu.
Marcin na własnym przykładzie udowadnia, że nie trzeba dużo poświęcać ani rezerwować czasu na siłowni, żeby być aktywnym. Wystarczy wyjść z domu i pójść na piechotę tam, gdzie i tak trzeba dotrzeć.